od wczorajszego wieczoru jestem chyba najszczęśliwszym człowiekiem chodzącym po naszej pięknej planecie , wciąż chyba to do mnie nie dociera... Ktoś zgadnie o co chodzi? ;3
Dziś tak jak obiecałam parę słów o lakierze. Na tapetę biorę Inglota nr 943 - wakacyjna żółć.
Opakowanie zawiera 16 ml, czyli dużo. Pędzelek jest wygodny, mam wrażenie, że momentami może być problem z odkręcaniem (ale chyba to tylko takie niesprawdzone przeczucie). I tu kończą się dobre strony tego lakieru.
Minusy:
* robi smugi
* potrzeba 3-4 warstwy by uzyskać efekt pełnego krycia
* długo schnie
* jest gęsty, ciężki do rozprowadzania
* drogi (20 zł)
Zawsze sądziłam, że lepiej kupić sobie porządniejszy lakier jednej firmy niż kupować kilka niepotrzebnych kolorów w to miejsce. Jednakże o wiele lepsza wydaje się już linia lakierów Essence Color&Go (5 zł z groszami)!
Wydawać by się mogło, że te gorsze strony, które wymieniłam da się jakoś zamaskować. Też tak myślałam. Jakież było moje zdziwienie, gdy po 4 godzinach po kąpieli w wannie, gdzie jedyną "ekstremalną" rzeczą było trzymanie gąbki, mój lakier był w stanie katastrofalnym!
Można wnioskować, że odpadł od wody?
Podsumowując: lakiery Inglota NIGDY WIĘCEJ, nie chcę się znowu naciąć.
Przypominam, że osoba która doda 400 komentarz otrzyma ode mnie prezent niespodziankę. Do równej liczby zostało już naprawdę niewiele!
Miłego popołudnia ;>





















